KURSY CEN aktualizacja co minutę
ZŁOTO
SREBRO
544 544 544
Zamknij
Produkty w koszyku

BRAK PRODUKTÓW W KOSZYKU

Czy nad giełdami zbierają się czarne chmury? Złoto ponownie powyżej 5000 złotych za uncję

Notowania złota zyskały w minionym tygodniu około pół procent i kosztują obecnie 1255 dolarów za uncję. Wigoru nabrali również posiadacze złota w Polsce. Dzięki słabości krajowej waluty, uncja złota po miesięcznej przerwie wróciła powyżej 5000 złotych w SPOT - to z pewnością cenna informacja dla osób inwestujących w monety bulionowe i sztabki. Wsparciem dla notowań metali szlachetnych w minionym tygodniu był Fed.

Amerykański bank centralny w protokole z ostatniego posiedzenia stwierdził, że ceny akcji na giełdach wydają się obecnie bardzo wysokie. To zwiększyło globalną awersję do ryzyka oraz popyt na tak zwane „bezpieczne przystanie”. Notowania szerokich indeksów amerykańskich rynków akcji poszły w górę w okresie między ostatnimi spotkaniami. Niektóre wskaźniki, takie jak „cena do zysku” znalazły się powyżej historycznych średnich. Część spośród uczestników posiedzenia postrzega ceny akcji jako relatywnie wysokie w stosunku do historycznych wskaźników wycen – czytamy w komunikacie.

Rezerwa odniosła się do wskaźnika „cena do zysku” („C/Z” lub „P/E” – price to earnigns – red.), który jest podstawowym miernikiem, czy akcje są drogie czy tanie. Mówi on, ile należy zapłacić za dolara zysku netto danej spółki. W innej interpretacji wskaźnik ten oznacza, ile lat trzeba poczekać, żeby inwestycja w spółkę „zwróciła się” w postaci zysku netto.

Na przykład: spółka „A” działa w branży usług informatycznych i w 2016 roku wypracowała 10 milionów złotych zysku rocznie. Jej kapitalizacja, czyli rynkowa wycena, to obecnie 100 milionów złotych. Oznacza to, że wskaźnik C/Z wynosi 10x. Jeśli inwestor zakupi wszystkie akcje tej spółki, to zainwestowana kwota „wróci” do niego w postaci zysku netto w ciągu najbliższych 10 lat.

Spółka „B” to elektrownia. W 2016 roku „B” wypracowała 50 milionów złotych, ale jej wartość rynkowa wynosi 250 milionów złotych. Oznacza to, że wskaźnik C/Z wynosi w tym przypadku 5x, a więc inwestor będzie musiał poczekać tylko pięć lat. Na pierwszy rzut oka, ta inwestycja wydaje się dużo lepsza - przecież każdy by wolał, żeby inwestycja zwróciła się dwukrotnie szybciej. W rezultacie nie musi to być jednak prawdą. C/Z obrazuje bowiem, jak bardzo inwestorzy wierzą w dalszy rozwój biznesu. Im wskaźnik jest wyższy, tym wyższy jest optymizm. W przypadku spółki „A” rynek wierzy, że zysk netto w najbliższych latach będzie bardzo mocno rósł, więc inwestycja zwróci się szybciej. Z kolei perspektywy spółki „B” są dużo gorsze, więc rynek prawdopodobnie zakłada zatrzymanie wyniku netto na obecnych poziomach lub ich spadek.

Wróćmy do amerykańskiej Wall Street. Tam oczekiwania rzeczywiście są wygórowane. Wskaźnik ceny do zysku dla spółek z indeksu Dow Jones Industrial wynosi... ponad 21x, a dla S&P500 aż 26x. To sporo powyżej wieloletnich średnich, które kształtują się w pobliżu 16 punktów. Dla porównania, krajowy WIG notuje obecnie również około 16x. Rezerwa Federalna dostrzega w tym stanie ryzyko i ostrzega. Historia pokazuje, że do tej pory często miała racje. Dziennik „Rzeczpospolita” wyliczył, że Fed stosował podobne ostrzeżenie w historii sześciokrotnie. Cztery razy, notowania akcji w ciągu kolejnych 12 miesięcy faktycznie traciły. Najmocniej w 2000 roku, kiedy to po ostrzeżeniu, indeks S&P500 zanotował spadek aż o 25 procent.

W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o aukcji niemal 60-karatowego diamentu „Pink Star”, organizowanej przez dom Sotheby’s. Wyścig zaczął się od ceny wywoławczej 60 mln dolarów. Po burzliwej licytacji, najwyższą cenę dała firma jubilerska Chow Tai Fook z Hongkongu. Kamień został sprzedany za astronomiczną kwotę 71,2 mln dolarów i ustanowił nowy aukcyjny rekord wszech czasów. „Różowa Gwiazda” wyprzedziła tym samym poprzedni rekord, należący do „Oppenheimer Blue”, który poszedł pod młotek za 57,5 mln dolarów w ubiegłym roku w Genewie.

„Pink Star” to więc dzisiaj najdroższy sprzedany podczas aukcji diament, jednak nadal może czuć kompleksy wobec poprzedniego właściciela rekordu. Dodajmy bowiem, że masa „Oppenheimer Blue” wynosi niecałe 15 karatów, czyli czterokrotnie mniej niż „Różowej Gwiazdy”. Tymczasem jego cena była tylko o 20 procent niższa. „Droższe” były też inne różowe diamenty. Weźmy na przykład „Graff Pink”. Został sprzedany podczas aukcji Sotheby’s w 2010 roku za 46,2 mln dolarów. Jego waga wyniosła 25 karatów.  To sugeruje, że rekord „Pink Star” może zostać bardzo szybko pobity.

Martyna Szyma

Ekspert rynku metali oraz kamieni szlachetnych

Mennica Staropolska


POLECANE

ZŁOTE ZASADY MENNICY STAROPOLSKIEJ

Bezpieczeństwo zakupów - certyfikat SSL -
Wygodne formy - płatności i dostawy -
100% - gwarancja odkupu -