KURSY CEN aktualizacja co minutę
ZŁOTO
SREBRO
544 544 544
Zamknij
Produkty w koszyku

BRAK PRODUKTÓW W KOSZYKU

Tego się nikt nie spodziewał. Złoto najtańsze od pół roku.

To był najgorszy tydzień dla złota od czerwca 2013 roku. Cena spadła o niemal 6 procent, kończąc piątek w pobliżu 1230 dolarów za uncję. Bardzo słabo spisało też się srebro, które na nowo znalazło się w pobliżu 17 dolarów za uncję. Ostatnio tak tanio było pół roku temu. Zachowanie inwestorów – nie tylko posiadaczy metali szlachetnych – można uznać za zaskakujące.

Ostatni tydzień należy podsumować jednym zdaniem: nieoczekiwane zachowanie amerykańskich wyborców wywołało jeszcze bardziej nieoczekiwane zachowanie inwestorów na całym świecie. Notowania aktywów w minionym tygodniu przypominały kolejkę górską, która jedzie w dodatku do tyłu.

Scenariusz zakładał wygraną Clinton. Co prawda ogólnokrajowe sondaże wskazywały remis ze wskazaniem na Trumpa, ale bardziej dokładne sondaże stanowe dawały pewną wygraną Clinton. Zaskakująco, zwyciężył jednak Trump.

Szanse były niewielkie, ale inwestorzy rozpatrywali i tę możliwość. Jego wygrana miała wywołać szereg reakcji na rynkach. Przede wszystkim „oberwać” miał amerykański dolar oraz rynki akcji, oczywiście głównie w USA. Wyprzedając amerykańskie aktywa, inwestorzy mieli skierować się w kierunku aktywów najbezpieczniejszych, takich jak złoto, obligacje skarbowe, lub niektóre waluty - jak jen japoński i szwajcarski frank. Miało się więc wydarzyć dokładnie to, co działo się, kiedy akcje Hillary Clinton w kampanii wyborczej nurkowały. Żadna z tych prognoz się jednak nie sprawdziła.

Dolar zyskał względem najważniejszych walut blisko 3 procent. Amerykańskie akcje zyskały ponad półtora procent – na przykład przemysłowy Dow Jones zaliczył najlepszy tydzień od 2011 roku. Japoński jen stracił blisko 2 procent. Złoto i srebro straciły równo po niemal 6 procent, udeptując kilkumiesięczne minima. Jedynym aktywem, które zachowało się zgodnie z oczekiwaniami, było meksykańskie peso, które straciło 8 procent.

Są przynajmniej dwa powody, które tłumaczą takie zachowanie rynków. Oba skupiają się na tym, co działo się tuż po zwycięstwie Donalda Trumpa. Dodajmy też, że oba są tylko interpretacją.

Tuż po ogłoszeniu wstępnych wyników, prezydent-elekt wygłosił zwycięską przemowę. Oprócz podziękowań i gratulacji, odniósł się do swoich obietnic z kampanii wyborczej. Skupił się przede wszystkim na uczynieniu z USA najmocniejszej gospodarki świata. Jeszcze mocniejszej niż jest teraz. Obiecał przede wszystkim szybszy wzrost gospodarczy. Stymulować go mają ogromne inwestycje w infrastrukturę. Trump zasugerował, że w ciągu dwóch kadencji przeznaczy na nowe drogi, koleje i lotniska nawet bilion dolarów.

Inwestorzy odebrali to jako zapowiedź szybszego tempa podnoszenia stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. Dlaczego? Ponieważ plany Trumpa mogą w bliskiej przyszłości skutkować wzrostem cen. Zwłaszcza, jeśli planowany boom zestawimy z zapowiedzią wzrostu zatrudnienia w budownictwie o 25 milionów miejsc pracy (a więc spadkiem bezrobocia) oraz równoległym wprowadzeniem embarga na część importowanych produktów.

Drugim czynnikiem było odmienne zachowanie po zwycięstwie oraz zupełnie nowa, przyjazna retoryka wobec oponentów.  - Teraz jest czas, by Ameryka zaleczyła rany podziałów. Musimy stanąć razem –powiedział Trump, dziękując wcześniej Clinton za ciężką walkę. Odniósł się też do partnerów handlowych USA, zapewniając utrzymanie dobrych i uczciwych relacji z każdym państwem. Nie zająknął się przy tym ani słowem na temat muru, który planuje wybudować wzdłuż granicy z Meksykiem.

Rynki potraktowały to jako sygnał, że Trump-kandydat zacznie zamieniać się w Trumpa-polityka. Zrezygnuje z prostych ale kontrowersyjnych obietnic, a wymieni je na wyważone decyzje, uwzględniające interes wielu stron oraz interes jego własny. Prezydent-elekt nie jest przecież typem ideowca. Podczas swojej kariery politycznej już dwukrotnie należał do Partii Demokratycznej. Z kolei jak wyliczył portal NBC News, od 16 czerwca 2015 roku, czyli dnia w którym ogłosił swoją kandydaturę, zmienił zdanie 141 razy w ramach 23 różnych tematów lub idei. Kiedy Trump zorientuje się, że prezydentura widziana z Białego Domu wygląda inaczej niż z Trump Tower, może to robić jeszcze częściej.

Wbrew temu, co aktualnie zdają się sądzić inwestorzy, przyszły prezydent najważniejszego państwa na świecie jest absolutnie nieprzewidywalny.

Martyna Szyma

Ekspert rynku metali oraz kamieni szlachetnych

Mennica Staropolska


POLECANE

ZŁOTE ZASADY MENNICY STAROPOLSKIEJ

Bezpieczeństwo zakupów - certyfikat SSL -
Wygodne formy - płatności i dostawy -
100% - gwarancja odkupu -