KURSY CEN aktualizacja co minutę
ZŁOTO
SREBRO
544 544 544
Zamknij
Produkty w koszyku

BRAK PRODUKTÓW W KOSZYKU

Złoto mocno w górę w obawie przed wojną handlową

Cena złota wzrosła w minionym tygodniu aż o 2,5 procent. W efekcie uncja znalazła się na poziomie 1,350 tys. dolarów lub 4,610 tys.

złotych. Inwestorzy uciekali od rynków akcji i kierowali się w stronę najbardziej bezpiecznych aktywów. Zyskiwały nie tylko metale, ale również kamienie szlachetne.

 

Uwagę inwestorów absorbowały ostatnio wydarzenia, które zapowiadaliśmy już w ubiegłym tygodniu. W poprzednim komentarzu pisaliśmy o odwołaniu Rexa Tillersona ze stanowiska sekretarza stanu USA. Donald Trump zapowiedział tym samym, że obierze ostrzejszy kurs w polityce międzynarodowej. Tillerson znany był z umiejętności budowania dobrych relacji i zjednywania sojuszników. Zupełnie inaczej niż Donald Trump, który kilka dni po odwołaniu Tillersona, rozpoczął nowy etap w relacjach z Chinami.

 

Wojna handlowa trwa

 

Administracja prezydenta USA w czwartek wieczorem wprowadziła pakiet ceł na produkty sprowadzanie z Państwa Środka o wartości 60 miliardów dolarów rocznie. To 10 procent łącznego importu towarów z Chin do USA.

Cłami zostaną objęte produkty telekomunikacyjne, technologiczne, ale również związane z przemysłem kosmicznym czy odzieżą. Zakres jest więc bardzo szeroki i obejmuje łącznie ponad sto produktów. Wszystkie, zdaniem władz, powstały z wykorzystaniem własności intelektualnej USA nielegalnie lub niezgodnie z dobrymi praktykami.

 

- Nasz deficyt w handlu z Chinami wymknął się spod kontroli. Mamy do czynienia z sytuacją ogromnej kradzieży własności intelektualnej, która prawdopodobnie wynosi miliardy dolarów - powiedział Donald Trump.

 

Reakcja rynków była natychmiastowa. Światowe giełdy już dawno nie radziły sobie tak źle. Oczywiście najmocniej dostało się amerykańskiej Wall Street, z której w ciągu dwóch sesji wyparowały setki miliardów dolarów. Przemysłowy Dow Jones oraz S&P500, w rekordowym tempie spadły o pięć procent. Traciły niemal wszystkie firmy, a najmocniej te, związane z globalnym handlem. Inwestorzy zaczęli na nowo zastanawiać się, czy nie stoją w obliczu końca wieloletniej hossy.

 

Niekorzystny rozwój zdarzeń dla światowej gospodarki i giełd okazuje się nie mieć wpływu na posiadaczy metali szlachetnych. A nawet więcej

- ceny kruszców poradziły sobie w ostatnich dniach znakomicie.

Inwestorzy wyciągali pieniądze z narażonych na korektę giełd i przenosili je do aktywów, które izolują od zawirowań w globalnej gospodarce i giełdach. Takimi oczywiście są złoto i srebro.

 

Fed mniej jastrzębi

 

Cenom metali szlachetnych sprzyjał również słabnący dolar. Amerykańska waluta mocno straciła na decyzji Trumpa, ale jej spadki zaczęły się wcześniej. Zapoczątkowało je posiedzenie Rezerwy Federalnej. Bank podniósł stopy procentowe o 25 punktów bazowych, ale komunikat towarzyszący posiedzeniu był bardzo umiarkowany. Fed podtrzymał swoje dotychczasowe plany i zamierza podnosić stopy w USA trzykrotnie w tym roku. Inwestorzy oczekiwali zdecydowanie bardziej jastrzębiego przesłania.

 

Naturalne diamenty zyskują

 

Zapowiedź kontynuacji ekspansywnej polityki monetarnej USA, w połączeniu z obawami geopolitycznymi, tworzą świetne perspektywy nie tylko dla cen złota i srebra, ale również diamentów inwestycyjnych.

Kamienie oferują świetne zabezpieczenie przed wahaniami na globalnych rynkach, a w dodatku mają jedną ważną przewagę: są wyjątkowo rzadkie.

W dodatku ich podaż w najbliższych latach będzie się kurczyć. To dlatego świetnie trzymają wartość na przestrzeni lat.

 

Od pewnego czasu coraz więcej mówi się o diamentach syntetycznych. To kamienie, których właściwości chemiczne i fizyczne są identyczne z naturalnymi. Różnica jest jednak zasadnicza: podczas gdy diamenty naturalne powstały miliony lat temu w głębi Ziemi, tak syntetyki całkiem niedawno, w zaciszu laboratorium. Ich zwolennicy przekonują:

po co kupować diamenty naturalne, podczas gdy syntetyki są takie same, w dodatku tańsze? Ta retoryka zdaje się przekonywać wielu, aczkolwiek ostatnie wyniki pokazują, że diamenty syntetyczne nie są zagrożeniem dla prawdziwych kamieni.

 

Udowodniają to liczby. Jeszcze rok temu, różnica w cenie pomiędzy nimi wynosiła około 17 proc. (w przypadku kamieni karatowych, w szlifie

brylantowym) na korzyść prawdziwych, wynika z danych, na które powołuje się portal Mining Journal. Dzisiaj to już niemal 30 procent.

Różnica jest jeszcze większa w przypadku kamieni o masie półtora karata i sięga aż 40 procent. To dwukrotnie więcej niż w zeszłym roku.

 

Zdaniem ekspertów, różnica może się dalej powiększać. Z przyczyny, o której pisaliśmy przed chwilą. Podczas gdy technologia produkcji kamieni syntetycznych się rozwija i ich podaż rośnie, tak liczba kamieni wydobytych z głębi Ziemi praktycznie się nie zmienia. Diamenty syntetyczne z pewnością staną się alternatywą dla kamieni naturalnych.

To jednak te drugie, będą miały unikatową zdolność przechowywania wartości pieniądza w czasie.

Leszek Koprowicz

Ekspert rynku metali oraz kamieni szlachetnych

Mennica Staropolska


POLECANE

ZŁOTE ZASADY MENNICY STAROPOLSKIEJ

Bezpieczeństwo zakupów - certyfikat SSL -
Wygodne formy - płatności i dostawy -
100% - gwarancja odkupu -