KURSY CEN aktualizacja co minutę
ZŁOTO
SREBRO
544 544 544
Zamknij
Produkty w koszyku

BRAK PRODUKTÓW W KOSZYKU

Złoto symbolicznie w dół, oczy inwestorów są zwrócone w kierunku Rezerwy Federalnej.

Cena złota zanotowała w minionym tygodniu ponad procentowy spadek. Na notowaniach kruszcu ciąży perspektywa podwyżki stóp procentowych w USA już w najbliższą środę. Mimo że taki scenariusz jest raczej mało prawdopodobny, inwestorzy krótkoterminowi wolą pozostać poza rynkiem złota, przynajmniej do decyzji Rezerwy Federalnej. 

Szansa na podwyżkę stóp już na najbliższym posiedzeniu jest niewielka. Notowania kontraktów terminowych sugerują zaledwie kilkunastoprocentowe prawdopodobieństwo. Dane makroekonomiczne z USA z ostatnich tygodni były raczej mieszane i niczego w tej kwestii nie zmieniły ostatnie dni. Dlaczego w takim razie złoto i pozostałe metale szlachetne w ostatnich dniach traciły? 

Nadchodzące posiedzenie amerykańskiej Rezerwy Federalnej to absolutnie najważniejsze wydarzenie ostatnich tygodni.  Ma wpływ nie tylko na notowania dolara, złota lub innych surowców, ale również na wszystkie inne rynki - od giełd akcji po rządowe obligacje. Kiedy więc inwestorzy w ostatnich dniach uświadamiali sobie, że z podwyżki stóp nici, na rynkach zawitały bardzo pozytywne nastroje. Widać było to choćby po amerykańskiej giełdzie, która przerwała spadki z poprzedniego tygodnia i odrobiła część strat – indeks S&P500 na zakończenie piątkowej sesji osiągnął 2140 punktów i pewnie zmierzał w kierunku najwyższych poziomów w historii. Kiedy krótkoterminowy inwestorzy czują się pewnie, ignorują aktywa uznawane za bezpieczne, takie jak złoto i przerzucają się na te bardziej ryzykowne, czyli między innymi akcje. Byliśmy tego świadkami w poprzednim tygodniu. 

Oczywiście sytuacja nie miała większego przełożenia na osoby, które inwestują długoterminowo. Dla nich dokładna data pierwszej podwyżki stóp procentowych w USA (a właściwie drugiej, bo Fed rozpoczął cykl w grudniu ubiegłego roku) nie ma znaczenia. Znaczenie ma za to fakt, że amerykańska gospodarka do tej pory przez ponad osiem lat pozostawała w środowisku zerowego kosztu pieniądza. Mało tego, Fed w tym czasie przeprowadził trzy programy luzowania ilościowego, wprowadzając do obiegu biliony nowych dolarów. Przypomnijmy, że tylko w trakcie trzeciego programu, Fed kreował 85 miliardów dolarów miesięcznie. 

Świeża gotówka oraz niskie stopy przyczyniły się do szybkiego odrobienia strat po kryzysie finansowym. Poziom bezrobocia wrócił poniżej 5 procent, a gospodarka rośnie od wielu kwartałów. Ekonomiści spierają się jednak, jakie będą skutki tych działań w przyszłości. Największe obawy dotyczą rzecz jasna gigantycznej inflacji, krachu na Wall Street lub załamania dolara. Póki co, wzrost cen jest znikomy (1,1 proc. w stosunku rok do roku), a dolar ma się rewelacyjnie. Nie zmienia to faktu, że wpompowana gotówka prędzej czy później odciśnie piętno na gospodarce. 

Oczywiście obawy dotyczą nie tylko Stanów Zjednoczonych. Ultraekspansywną politykę monetarną prowadzą właściwie wszystkie, najważniejsze banki centralne na świecie. Szwajcaria, Dania, Szwecja i Japonia – w tych krajach stopy procentowe są ujemne. Oznacza to, że to banki komercyjne płacą za depozyt składany w banku centralnym, a nie na odwrót. W kolejnych kilkudziesięciu krajach, w tym w całej strefie euro, stopy procentowe wynoszą równe zero. Co ciekawe, te kraje wcale nie rosną w tempie USA. Wręcz przeciwnie. Mimo że tamtejsze banki centralne doszły do progu bólu, gospodarka nadal stoi w miejscu. 

Nikt dziś nie wie, jak zakończy się światowy eksperyment, pod nazwą „zerowy koszt pieniądza”. Być może za kilka, kilkanaście lat wszystkie oszczędności zacznie pochłaniać inflacja albo rosnące koszty długu. Gospodarka może też wpaść w pułapkę, którą już dzisiaj określa się pułapką niskich stóp procentowych lub płynności. Tak było i jest z Japonią, która próbuje wyjść ze „strefy zero” już od dwudziestu lat, ale tamtejsza gospodarka nie chce rosnąć szybciej niż 1 procent rocznie. W każdym scenariuszu, obecna polityka może wywołać nie tylko kryzys gospodarczy, ale również kryzys zaufania – do pieniądza papierowego.

Powyższe argumenty pozostawiamy rozwadze każdego rozsądnego inwestora, który dbając o swoją przyszłość finansową powinien część swojego majątku ulokować w bezpiecznych aktywach. Takimi można określić metale szlachetne (przede wszystkim złoto) oraz alternatywę dla kruszców, czyli brylanty.

Martyna Szyma

Ekspert rynku metali oraz kamieni szlachetnych

Mennica Staropolska


POLECANE

ZŁOTE ZASADY MENNICY STAROPOLSKIEJ

Bezpieczeństwo zakupów - certyfikat SSL -
Wygodne formy - płatności i dostawy -
100% - gwarancja odkupu -